Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schizy Taliba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schizy Taliba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 października 2012

Pożegnania


Jak zapewne większość z Was wie Blog przeszedł pewną reorganizację ostatnimi czasy. Prawdy które dostrzega każdy średnio rozgarnięty kontraktor przestały być dla mnie tak oczywiste. Drabina prowadząca do arch-nieba wydała się być stroma i śliska więc postanowiłem zakosztować owocu z informatycznego krzaka. Krótko mówiąc postanowiłem "związać moje cele biznesowe z inną firmą".

Chciałbym się pożegnać z czytelnikami ctghlamolflw. Cytując klasyka: "Połowy z was nie znam ani w połowie tak dobrze, jak chciałbym poznać, i mniej niż połowę z was lubię w połowie tak dobrze, jak na to zasługujecie." Dziękuje za 7 lat tłustej współpracy.

Obecnie uprawnienia administratora mają 4 osoby: Milton, Donki, Kiler, Krupek. Jako typowy czytelnik bloga ctghlamolflw domagam się lepszej jakości artykułów niż tych z okresu mojej administracji.
Milton - czego tak mało postów? Gdybym Cię nie znał pomyślałbym że źle Ci w ctghglamolflw.
Donki - dlaczego tak mało wieści z  peryferiów? Przecież świat nie kończy się w core-ctg.
Kiler - czyżby awanse stępiły ten pisarski pazur? Chcemy postów "społecznego niepokoju".
Krupek - dlaczego layout tej strony wyświetla się źle za "wielkim firewallem"? Czyżby człowiek który potrafi najtrudniejsze makro wydrukować na znaczku pocztowym nie był w stanie poprawić prostego css'a?
Liczę że pod nowym kierownictwem blog wkroczy w nową świetlaną przyszłość :)


środa, 2 marca 2011

Labko i Gienko



Labko i Gienko w jednym stali domu
Gienko na górze, a Labko na dole;
Labko, spokojny, nie wadził nikomu,
Gienko najdziksze wymyślał swawole.
W całości pożerał zasoby serwera.
Nie mogąc na bazie contrainta założyć.
Problemy naprawiał z pomocą trigera.
Majle błagalne Labko musiał tworzyć.
"Nie moge znaleźć w wallecie ordera"
I słać je na gissup codziennie i w nocy
Lecz nie mógł otrzymać znikąd pomocy
Gienko opaśle podnosił powieki,
udręką dla niego wszelkie człowieki
żądne rozmowy; Niechlujnie odpowie,
exception się wymknie w banalnej rozmowie.
I tak to się Labko z Gienkiem kłócili
Trwało do pewnej lipcowej chwili
Dnia Meczu Otwarcia. Z tej ważnej przyczyny
zebrały się znane piłkarskie drużyny
Tu prezes Lato po murawie kroczy
A wszyscy widzowie w stadionu obwodzie
W zdumieniu wielkim przecierają oczy
Bo Prezes brodzi po kolana w wodzie
I wszyscy pytają kto hańbie tej winien?
To Gienko zapomniał dnia feralnego
Że logi codziennie sprawdzić powinien
By exceptiony niszczyć u źródła samego
Fajl-system zalany został trejsami
Które szukając ujścia jakowego
Z siłą ogromną potoku górskiego
Po kraju płynęły wielkimi falami

czwartek, 27 stycznia 2011

Pożeracze

Są na tym świecie rzeczy o których nie śniło się architektom.

Każdy z nas zna takie miejsce. Przechodząc koło niego nagle uświadamiamy sobie o nullowej referencji. Gdy przystaniemy i rozpoczniemy rozmowę po kilku minutach orientujemy się że rozmowa dotyczy performensu dwóch różnych funkcji. Jeśli całą siłę woli poświęcimy by nie rozmawiać o pracy zaraz rozlegnie się telefon z informacją że nasze zmiany są niezbędne na hotfixa.
Przeklęte miejsca. Znali je już Sumerowie, odpowiadające im hieroglify znajdujemy w grobowcach Egipcjan. Wydaje się że każda cywilizacja która wykształciła biurokrację odnotowała też problem "miejsc w których rozmawia się o pracy". Miejsca te są tak przerażające że nikt nie wymyślił dla nich nazwy. Przez lata fascynowały mistyków i badaczy którzy usiłowali znaleźć dla nich miejsce w opisie Wszechświata.
Legendy tyczące się "miejsc" mają jeden element wspólny. Wszystkie wspominają o ludziach którzy biorą na siebie ciężar pożerania złej aury takich miejsc. Spotkaliśmy jednego z takich ludzi. Pan A. (prosił o nieujawnianie imienia). Na spotkanie umawiamy się w genetycznym lanczrumie. Miejsce to wybraliśmy nieprzypadkowo. Według naszych informacji pod oknem w tym pomieszczeniu znajduje się wyjątkowo potężne miejsce. Sadowimy się wygodnie z panem A. koło lodówki po przeciwnej stronie pomieszczenia i prowadzimy rozmowę. Równocześnie monitorujemy aktywność "miejsca". To fascynujące ale aktywność strefy znacznie spadła. Żadna z osób przesiadująca w strefie nie poruszyła tematu zawodowego. Żadna za wyjątkiem A. Stoczyliśmy z nim długą rozmowę na temat jakości kodu genetycznego. Wracając do siebie A. długo jescze komentował jakość tego kodu. Chwała Ci A. i wszystkim tobie podobnym za to że dbasz o spokój naszego ducha podczas odpoczynku.