środa, 2 marca 2011

Labko i Gienko



Labko i Gienko w jednym stali domu
Gienko na górze, a Labko na dole;
Labko, spokojny, nie wadził nikomu,
Gienko najdziksze wymyślał swawole.
W całości pożerał zasoby serwera.
Nie mogąc na bazie contrainta założyć.
Problemy naprawiał z pomocą trigera.
Majle błagalne Labko musiał tworzyć.
"Nie moge znaleźć w wallecie ordera"
I słać je na gissup codziennie i w nocy
Lecz nie mógł otrzymać znikąd pomocy
Gienko opaśle podnosił powieki,
udręką dla niego wszelkie człowieki
żądne rozmowy; Niechlujnie odpowie,
exception się wymknie w banalnej rozmowie.
I tak to się Labko z Gienkiem kłócili
Trwało do pewnej lipcowej chwili
Dnia Meczu Otwarcia. Z tej ważnej przyczyny
zebrały się znane piłkarskie drużyny
Tu prezes Lato po murawie kroczy
A wszyscy widzowie w stadionu obwodzie
W zdumieniu wielkim przecierają oczy
Bo Prezes brodzi po kolana w wodzie
I wszyscy pytają kto hańbie tej winien?
To Gienko zapomniał dnia feralnego
Że logi codziennie sprawdzić powinien
By exceptiony niszczyć u źródła samego
Fajl-system zalany został trejsami
Które szukając ujścia jakowego
Z siłą ogromną potoku górskiego
Po kraju płynęły wielkimi falami

poniedziałek, 28 lutego 2011

Wróg u bram

Odezwa polit-lejtnanta 1 linii NKWD do programistów:

"Towarzysze! Stalo się! Wróg stanąl u bram naszego projektu.
Każdy musi dać z siebie wszystko, ofiary się nie liczą, zwycięstwo
jest pewne! Wspanialy towarzysz Dziedzic prowadzi nas ku zwycięstwu !!!
Za matkę Mayo towarzysze - i nie odwracajcie się do niej plecami ..."

p.s.
Jeden programista bierze visuala, drugi textcontrola, trzeci telefon supportowy.
Gdy ten co ma textcontrola zginie, ten co ma visuala bierze licencję i biegnie dalej ...

piątek, 18 lutego 2011

Nowy klient Genetyki

Podobno Genetyka ma miec nowego klienta. Jest nie tak bogaty jak poprzedni, ale za to bardzo hojny i wymaga zupelnie innego podejscia.
W nowej aplikacji nowego klienta (nazwy jednego ani drugiego jeszcze nie ujawniono) zupelne pomieszanie kodu bedzie skutkowalo nie exceptionami i errorami, ale nowymi formami zycia, a wiec im wieksze pomieszanie z poplataniem, tym ciekawsze wyniki, tym wieksza szansa na sukces.

Przedsmak tego, co nas czeka ponizej. Przygotujmy sie :)

http://www.youtube.com/watch?v=WPdxJUvb8s0

czwartek, 3 lutego 2011

Powiedzenia CTG

I znów czuje się wywołany komentarzem do porzedniego posta. Jakie znamy softpowiedzenia?
"Obyś własny kod testował"
"Nie można być testerem we własnej sprawie"
"Nie chwal dnia przed końcem akceptansa"
Jakie jeszcze?

wtorek, 1 lutego 2011

Kraina Olgoge


Cechą wspólna wielu ludów są marzenia o lepszym życiu jakie czeka ich w zaświatach. I tak programiści opowiadają o mitycznej krainie Olgoge. Najbardziej zasłużeni z nich - ci którzy całe swe życie poświęcili pielęgnacji świętego Hotfiksa wiodą w Olgoge życie szczęśliwe. Całe dnie spędzają w wannach wypełnionych mlekiem waniliowym popijając wino ze złotych pucharów i patrząc jak ich partnerki są masowane za pomocą strusich piór i muszli(bądź też poddają się masażowi za pomocą strusich piór i muszlii oglądają jak ich partnerzy piją wino ze złotych pucharów w wannach wypełnionych mlekiem waniliowym).
Krążą też legendy o wielu świętych (na przykład święty Butermi) którzy zaznawszy nagrody w zaświatach powrócili do ctghlamolflw żeby wspomóc zwykłych programistów w chwilach próby.

czwartek, 27 stycznia 2011

Gal Anonim

Od Anonimowego

Polecamy się na przyszłość ;)

Pożeracze

Są na tym świecie rzeczy o których nie śniło się architektom.

Każdy z nas zna takie miejsce. Przechodząc koło niego nagle uświadamiamy sobie o nullowej referencji. Gdy przystaniemy i rozpoczniemy rozmowę po kilku minutach orientujemy się że rozmowa dotyczy performensu dwóch różnych funkcji. Jeśli całą siłę woli poświęcimy by nie rozmawiać o pracy zaraz rozlegnie się telefon z informacją że nasze zmiany są niezbędne na hotfixa.
Przeklęte miejsca. Znali je już Sumerowie, odpowiadające im hieroglify znajdujemy w grobowcach Egipcjan. Wydaje się że każda cywilizacja która wykształciła biurokrację odnotowała też problem "miejsc w których rozmawia się o pracy". Miejsca te są tak przerażające że nikt nie wymyślił dla nich nazwy. Przez lata fascynowały mistyków i badaczy którzy usiłowali znaleźć dla nich miejsce w opisie Wszechświata.
Legendy tyczące się "miejsc" mają jeden element wspólny. Wszystkie wspominają o ludziach którzy biorą na siebie ciężar pożerania złej aury takich miejsc. Spotkaliśmy jednego z takich ludzi. Pan A. (prosił o nieujawnianie imienia). Na spotkanie umawiamy się w genetycznym lanczrumie. Miejsce to wybraliśmy nieprzypadkowo. Według naszych informacji pod oknem w tym pomieszczeniu znajduje się wyjątkowo potężne miejsce. Sadowimy się wygodnie z panem A. koło lodówki po przeciwnej stronie pomieszczenia i prowadzimy rozmowę. Równocześnie monitorujemy aktywność "miejsca". To fascynujące ale aktywność strefy znacznie spadła. Żadna z osób przesiadująca w strefie nie poruszyła tematu zawodowego. Żadna za wyjątkiem A. Stoczyliśmy z nim długą rozmowę na temat jakości kodu genetycznego. Wracając do siebie A. długo jescze komentował jakość tego kodu. Chwała Ci A. i wszystkim tobie podobnym za to że dbasz o spokój naszego ducha podczas odpoczynku.