czwartek, 7 listopada 2024

Teraz nie ma czasów.

Jak ten dobry czas szybko leci a optyka się zmienia z wiekiem ... Dekadę ( !! )  temu pisano na blogu:

https://ctghlamolflw.blogspot.com/2014/11/stabilnie-jest-nadal.html

Dzisiaj, w rocznicę wpisu z tegoż starego, dobrego czasu pozostało niestety tylko tyle:




ps. Żegnamy naszych Softkolegów i Softkoleżanki. W komentarzach proponuję taką małą 'księgę kondolencyjną', niech napisze każdy kto chce i się poczuwa - czy to zredukowany czy też znajomy zredukowanych - do wyrażenia myśli które targają  nimże.

czwartek, 24 października 2024

Redukcja

    Realiści mawiają "Nic nie trwa wiecznie" albo "Zawsze musi być ten pierwszy raz".

    Tak samo więc realistycznie nasza odwieczna KORPORACJA ogłosiła przez dyrektorskie słowo pisane ( więc to nie żadne przecieki z mitingu tylko oficjalna Sprawa przez duże Es )  pierwsze w dziejach Masowe Grupowe Redukcje w celu poszukiwania restrukturyzacji, optymalizacji, rozwoju i unowocześnienia ( oraz innych fachowych terminów  ). HR wraz z Panem Staszkiem już oliwi klucze francuskie, szwedzkie cybanty i solidne śrubunki aby tąż owąż Redukcję zastosować w naszym skomplikowanym układzie, tak aby nic naturalnie nie wybuchło!

    Poniżej jak zawsze wizualizacja - warta tysiąca bajtów tekstu - takowej przykładowej pojedynczej  REDUKCJI ( tu z 1 cal na 1/2 ) :

 





ps.

"Wężykiem Jasiu, wężykiem ... "

środa, 9 października 2024

Nędznicy

     Omamy i efekty "Misia" nie były li tylko zbiorowym zjawiskiem psychologicznym wywołanym nadmiarem suszi i masaży. Niestety ,  -inflacja  -covid -wojna -recesja -noga -śledziona , do wyboru dla każdego -  dopadły i naszą KORPORACJĘ. Wymagana będzie pilna restrukturyzacja, przejście na nowe tory i szczeble, reorganizacja, cięcia kosztów i inne normalne procedury i działania zmierzające do ratowania nadwerężonego górotworu. Pracujemy z ponurymi minami  czekając na ustalenia dyrekcji , zarządu, administracji Bidena, podpisu Putina czy choćby jakiegoś znaku od Kim Dzonga pracując rzetelniej jeszcze niżli zawsze , acz generalnie w antycypacji i niepewności. Spiskowe plotki szczerzą się po lanczrumach prezentując przyszłość  w najciemniejszych barwach że nie takie dęby już usychały toczone kornikiem drukarzem czy jemiołą   ...................  

     Poniżej obrazowa ( warta tysiąca bajtów ) wizualizacja tegoż oczekiwania i perspektyw jakie stoją przed Kontraktorami :




  Jedno jest pewne : Quality MUSI wzrosnąć ! 

niedziela, 23 czerwca 2024

Omamy

        Istnieje w społeczeństwie zbiorowy efekt psychologiczny zwany "Efektem Mandeli" lub "Efektem Misia Berenstein".   Kto jest chętny poznać więcej detali, z łatwością sobie wygoogluje, pardon ! nowocześnie - wycopilotuje szczegóły i detale wraz z przykładami.  Z grubsza chodzi o to , że jakieś wydarzenie jest masowo pamiętane zupełnie inaczej niż było  w rzeczywistości. Podobne zjawisko dotknęło i naszą KORPORACJĘ.  Wszyscy byli przekonani że decyzją odgórną konsolidujemy i zmieniamy formę zatrudnienia, ruszyły negocjacje, masowe spotkania, lista pytań i odpowiedzi, a okazało się to .... efektem Mandeli! Otóż naprawdę nie ma żadnych zmian konsolidacji i negocjacji, a po prostu ustalano zwyczajny grafik do kolejnego HajperKera ! Tak to pamięć potrafi płatać figle !! Proponuję zajęcia z pilates i kąpiele w kapuczynie dla wyostrzenia pamięci i percepcji SoftKontraktorów.  A poniżej, owe tytułowe przykładowe, skonfundowane SoftMisie.










środa, 14 czerwca 2023

Wakacje

     Wiosenna ofensywa "Specjalnej Operacji Hajperkerowej" dobiegła końca. Słychać jeszcze pomruki kompilacji postlajfowych hotfixów, oddział pacyfikacyjny PLD zabezpiecza i rozminowuje zajęte branche, trwa dokańczanie ostatnich gniazd niezewaluowanych tasków, tym niemniej na całym froncie trwa radość i celebracja zwycięstwa! Majo, Jumiś, EfSiEs, Makabi -  te zdobycze ( wzięte z marszu szturmem ) już całkowicie wystarczą by dać obraz wspaniałej victorii, a to tylko główne cele spec-operacji, pomniejszych klientów nie sposób nawet zliczyć. Blisko trzymiesięczne nocne walki w supportowych okopach wyczerpały i przetrzebiły zasoby wszystkich zespołów - bo i wszyscy równo myszka w myszkę brali udział, ewaluowali  i przysypiali o 3 nad ranem. Kontraktorzy ( i pracownicy ! ) syci zwycięstwa i szczęśliwi że przetrwali liczą nadgodziny, efforty i overtajmy, oraz planują właśnie zasłużony, letni wypoczynek na lazurowym wybrzeżu kości słoniowej. Wzruszona skalą i tempem sukcesu Generalicja, Admiralicja i ogólnie - Wierchuszka wygłasza płomienne przemowy.  Poniżej prosta fotoplastyka, przedstawiająca spontaniczną radość wszelkich rang i stanów cywilnych z tejże okazji ( od-koloryzowane ) :




A po wakacjach - pchamy ofensywę dalej,  któż i kto nas powstrzyma ? 


p.s.

Możemy spać spokojnie :) myślę że jeszcze długo żaden czat-poeta nie wygeneruje ęhąsmętu do Report Signoutu na podstawie wymagań i jednego zdania. Arus spokojnie doczeka emerytury zanim powstanie na tyle powszechne AI żeby ten genebajzel ogarnąć. 



środa, 17 maja 2023

Przyszłość (przeszłość?) nadchodzi.

Panowie oraz Panie. 

Powoli zaczynają dziać się rzeczy, o których śniły jedynie najodważniejsze umysły.

Do Mistrza jeszcze bardzo dużo brakuje, ale jest to jakiś początek nieprawdaż?

JA:

"Stwórz 10 wersowy wiersz o tragicznej miłości, napisany językiem wyższej matematyki z wszystkimi słowami zaczymającymi się na literę "a".

ChatGPT:

"Anielska miłość, algebra żarliwa, 

Amara i Aric, równa liczba równa. 

Ale Arytmetyka, aksjomat brutalny, 

Axiom tragiczny, ich los nieprzystanny.

Atakująca los, amplituda bólu, 

Anihilująca ich układu rozwód dłużny. 

Ale Amara i Aric, algebra tragizmu, 

Azyl miłości, utracony w twierdzeniu."




wtorek, 7 marca 2023

Niech żyje bal !

     Metamorfoza KORPORACJI w krzak ( sic! ) dokonuje się - jak to w przyrodzie - w niezauważalnym niby dla nieobytego oka tempie, tym niemniej nieubłaganie i nieuchronnie wedle praw ewolucji i postępu. Nie wiadomo już czy to jemioła nas opanowała , czy huby dzikie porosły czy to po prostu nieuniknione stadium ewolucji, ale nasz tysiącletni dąb - górotwór powoli porasta nowoczesnością. Mamy już władcę młyna, zwinność, Obiadomat Systemowo Zintegrowany, modną recepcję, masaż tajski kamieniami na gorącej patelni,  nadszedł więc czas na - tak, khe khe - PLAY ROOM ( zbieżność nazw z pewnym operatorem 5G przypadkowa ) ! Azaliż, dopadło i nas  to lewactwo!!    

   Tak więc każdy Kontraktor - czy to przemęczony, wypalony czy też zwyczajnie znudzony codzienną rutyną i sukcesem może śmiało tam wejść, aby po wyclockowaniu zaznać wszelakiej rozrywki, zarówno nerdowskiej jak i tej analogowej. Można sobie do woli ciskać do tarczy, odbijać piłeczkę nad stołem, turlać piłkarzyka, poukładać puzzle czy też pograć w planszówki a  nawet ! pograć na telewizorze  w grę - i to niekoniecznie Tomb Raidera. Tajemnicą poliszynela jest lodówka z sokami idealnymi na przepitkę, ale gdzie schowano coś do odkażania, to już zagadka godna niejednego Escape Roomu.  






    Tylko pesymiści-dziadersi starej daty, siedzący na swoich remote desktopach przebąkują coś jednocześnie nerwowo przecierając okulary szmatką , że ten  PLAY ROOM będzie w czasie lajwa MAYO zmieniony na WAR ROOM  a zamiast wyżej wymienionych atrakcji pojawią się managerowie, monitory i telefony do konferowania. A i zamknąć wszystkich na klucz będzie łatwo. 


Jak będzie ? 

Pożyjemy  - zobaczymy.  A póki co zapraszamy do zabawy ! 

wtorek, 20 grudnia 2022

Echa i omamy

    

    Podczas rutynowego oczyszczania sprzętu komputerowego ( uznanej marki o nieprozaicznych parametrach ! ) który to pozostał po jednym z kontraktorów idących w pospolite krzaki ( tfu! ), wiedziony jakimś tajemniczym przeczuciem SoftMIŚ zamiast rutynowo rozbić napęd młotkiem, zajrzał niemal nieświadomie i bezwiednie do folderu C:\SWAT ... Nic tam nie było, ale z daleka, gdzieś spomiędzy metadanych folderu, od strony z permisjami usera, między terkotem wiatraka delikatnie roznosiła się melodia. Znajoma ... Czy to "O mój rozmarynie" ? Nie ... coś innego ...

    Ah! tak, to przecież melodia z popularnego serialu produkowanego przez niemniej popularną platformę o pewnym łowcy potworów z dwoma nagimi mieczami - to piosnka o rzucaniu monet temuż.


Posłuchajmy:

Tę balladę wam śpiewa

skromny prog,

co z lapkiem i fonem

wyruszył na SWAT.

 

Calla dostał tam,

odebrał bo zasady,

chociaż piętnasta

koniec biesiady.


Reassignowali mi,

LABCORP'a, no bo jak!

Zniszczyli mi wieczór,

oby to był żart!    


UMICH przyszedł też

lecz nie ma na to szans

zapłakał nasz koder,

"Mam dosyć już!"


Odbij task Klientowi,

godzinę poczekaj,

godzinę poczekaj,

ło, o, o!

Odbij task Klientowi,

może nie odpisze!


Lecz odbili mi

ten morderczy task,

co tylu już przedtem

widziało go już

 

Tunel wolny mam,            

dostęp wazny też,        

otwieram tasklistę,            

nie ma tu nic.            

 

Choć niewyspał się

task rozwiązał więc,

ten cichy bohater,

200% jest wart.

 

Oto moja pieśń,

to wasz programmer jest,

on taski rozwiązał,

nalejcie mu więc!

 

Odbij task Klientowi,

godzinę poczekaj,

godzinę poczekaj,

ło, o, o!

Odbij task Klientowi,

może nie odpisze!


Odbij task Klientowi,

godzinę poczekaj,

godzinę poczekaj,

ło, o, o!

Odbij task Klientowi,

może nie odpisze!


Odbij task Klientowi,

godzinę poczekaj,

godzinę poczekaj,

ło, o, o!

Odbij task Klientowi,

może nie odpisze!


    Zasłuchany, z blaskiem w oczach zapatrzonych w sufit który to nie był już li tylko sufitem ale bezkresnym i nieokiełznanym TiEmEsem pełnym dzikich tasków, upiornych emerdżensy, przerażających asapów i obślizgłych cannotreprodusów, SoftMIŚ zamarł ...  Kimże był ów kontraktor, ileż blizn nosił,  jaki trzos mu dyndał i ile wypił wina w trakcie swych  wojaży ?

    Wiatrak nadal terkotał zatartym łożyskiem ...  Wzdrygnąwszy się, mrugnąwszy okiem - sprawnie chwycił młotek. Czas leci, a tu jeszcze kilka komputerów do sformatowania !    BĘC !!

    Dane skasowane, dysk bezpieczny,  ISO spełnione.



Do siego roku ! 

czwartek, 1 grudnia 2022

Delicje

    Nadchodzi świąteczny czas dobroci, łakoci, bonusów, prezentów, hotfixa majo i lajfa wajbry. Innymi słowy - czas adwentu. Aby przed tymże godnie się zabawić ku czci wszelakich Andrzejów, i tych pomniejszych i tych na eksponowanych stanowiskach, nasza KORPORACJA  ufundowała swym kontraktorom sowity zastrzyk gotówki w postaci "budżetu" na wykwintne i wyborne biesiadowanie w najlepszych lokalach gastronomicznych naszego - wojewódzkiego przecież - miasta. Kontraktorzy nieśmiało podeszli do tego daru, niejako dając do zrozumienia że zbyt dużo już tej ambrozji i głaskania, że to już nie wypada, że to może zbyt wiele ... Ale w końcu grupowo i zespołowo, zorganizowano się i skorzystano z daru, starannie dobierając porę, czas, kompanów  i lokale. 
    
    Ale jednocześnie nieco inaczej niż w roku ubiegłym,  nie skupiano się na - napiszę ordynarnie -  pospolitym pijaństwie i mięsiwach na zakąskę. Tym razem poszukiwano nowych doznań, smaków i  substancji. W wybornych warunkach i przy ambitnej, alternatywnej muzyce,  kosztowano i smakowano egzotyczne alkohole, wysoko gatunkowe piwa kraftowe, oryginalne włoskie smaki oraz - dla przełamania codziennej czary goryczy  - nietuzinkowe desery i słodycze, na przykład uwiecznioną na fotografice belgijską czekoladę pitną z amerykańskimi piankami w porcelanie z   chińskiego Ćmielowa i srebrną łyżeczką z dóbr rodowych. Jak widać, porzucamy ilość i stachanowski model życia a idziemy w JAKOŚĆ ( ang. QUALITY ), niczym nasz cztery_jeden_iks , podnosząc sobie stopę w każdej dziedzinie naszej egzystencji - czy to służbowej czy prywatnej. 

A co za rok ? 
Tego nikt już chyba nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić .... 


Chyba że ma się zaje***iście silną psychikę.

Ale kto ma ?!




poniedziałek, 21 listopada 2022

Nic się nie dzieje

    Jest kryzys. Rozejrzyjmy się dookoła: tu skoczą jakieś stopy, tam wzrosną ceny albo prawem kontry - spadną, ale jakieś rakiety. Sytuacja nie napawa optymizmem, tym chętniej więc lgniemy do naszej KORPORACJI szukając chwili zapomnienia w wytężonej pracy. A tej, jako że jesteśmy górotworem który niczym wędrujący lądolód przesuwa się nad krzakami samą swą masą, nie brak. Klientów i branchy mamy już tyle, że nie sposób się w tej palecie odnaleźć, a przecież wciąż najważniejszy cztery_jeden_iks sukcesywnie i cyklicznie inkrementuje swoją wersję, rezolutnie podnosząc quality całości. System "SoftJedzenie" karmi, bawi, pobudza i zmusza do planowania oraz dostarcza kalorii, nowe ekspresy do kawy aromatycznie kuszą do chwili wytchnienia i zrobienia sobie ( dawniej napisałbym "małej czarnej" ale w dzisiejszych czasach polit-terroru napiszę "dużej inaczej bez mleka" ) ... napoju. A przytulny kącik czytelniczy z miękką sofą zachęca by z owym napojem zasiąść i zanurzyć się w lekturze klasyków świata  gdy deszcz jesienny stuka o szyby. Naturalnie - po scomitowaniu zmian, zrobieniu review oraz wyłączeniu softdeva, czyli  w tak zwanym BTIME !!

    A gdy już wypoczniemy, zjemy, zdrzemniemy i podumamy nad lekturą, wracamy rześcy i zadowoleni do pracy ,tak jak ów przykładowy, symboliczny, anonimowy kontraktor który na tle pola bawełny rwie, skubie i szczypie worksheety ( na przykład ) radośnie dyndając ( też na przykład ) do skocznego rytmu - najedzony, pełen kofeiny i z głową napełnioną dylematami Franza Kafki (to już zupełnie na przykład ) . 

Oby do świąt !





poniedziałek, 30 maja 2022

Postęp

    Obecne czasy zmuszają nas do optymalizacji codziennych kosztów i procesów. Chcemy żeby było taniej, szybciej, lepiej i oszczędniej. Dotyczy to również naszej KORPORACJI , która na fali post-pandemicznych hybrydowych powrotów na stacjonarne stanowiska świadczenia usług, boryka się z logistyką i optymalizacją zapewnienia odpowiedniej dawki kalorycznej dla kontraktorów. Jako że liczba i pojemność tychże bywa losowa z dnia na dzień, poprzedni analogowy, tradycyjny niczym maminy żur i babciny bigos ( pączki cioci pomijam ) system FeedMe nie spełnia już swojej roli. 

    Okazało się jednak, że w dalekich krajach postępu i cywilizacji, istnieją już gotowe specjalizowane maszyny sterowane sztuczną inteligencją, które to  ochoczo rozwiązują palące problemy aprowizacji. A że palące to problemy, to już niejedna armia światowej potęgi się przekonała, doskonale wiemy że czy to kontraktor czy sołdat - głodny to zły i nieefektywny. Kto bywał w dalekowschodnich krajach ( choćby kursorem po YouTube ), ten zapewne widywał rozmaite automaty jedzeniowe na dworcach i stacjach metra, serwujące ramen, nudle, pizzę czy sushi. Podjęto więc decyzję - o zamontowaniu takiego nowoczesnego systemu - u nas ! Będzie on serwować ad hoc! świeże, pachnące i chrupiące niczym pieczywo z dyskontu pieczyste, rozmaite przystawki, surówki, zupy i garmażerię - w iście metropolitalnym stylu. Dokonano prezentacji dla Dyrektoriatu, próba ( uwieczniona na nagraniu ) przebiegła pomyślnie, sample zasmakowały, proces i koszta nie wprawiły w osłupienie. Menu układa podobno sam Wierzynek,  czekamy więc niecierpliwie na premierę dla ogółu, w międzyczasie szlifując kubki smakowe aby nie zaznać zbyt dużej ekstazy podczas konsumpcji. Ślinka już cieknie ! 



    A poniżej całościowy zapis prezentacji zwycięskiego projektu, przeprowadzony podczas kompilowania cztery_jeden_iks na losowo wybranym kontraktorze. Szczęściarz!




Bon Apetit ! 

poniedziałek, 9 maja 2022

Wygraj życie i prosperuj !

 

    W związku z napiętą sytuacją geopolityczną zapadła strategiczna decyzja podniesienia liczebności kontraktorów kompilujących aby spełnić wymagania nowej rzeczywistości oraz podołać wyzwaniom i ogromowi zadań taktycznych na rozmaitych frontach klienckich. Naturalnie - jest dobrze i cała implementacja , development i suport idą zgodnie z planem, ale czemu nie miało by być JESZCZE lepiej i więcej ?!  Ogłoszono więc pobór ( po staropolsku - zaciąg ) powszechny wewnętrzny !!!  Śmiało młodzieży i testerzy, chwytajcie visuale i eclipsy, nie trwożcie się i nie obawiajcie, tu breakpoint, tam 'if' i ku chwale KORPORACJI  - damy radę ! Zrobimy wszystkie hotfiksy, ęhansmenty, performansy i funimple !! Wykonamy 150% a nawet i bez kozery pińćset procent normy !!! Puścimy lajw i post lajw każdy autobus i szpital gdziekolwiek na świecie !!!!  Razem wszyscy - wygramy życie. Zapraszamy do nas,  takiej okazji jak już pisano , nie warto przegapić ! 

niedziela, 9 stycznia 2022

Soft-Ład

    Wiele dzieje się w naszym otoczeniu z początkiem nowego, jakże obiecującego dwutysięcznodwudziestegodrugiego ( liczebnie: 2022 ) roku.  Sytuacja pandemiczno-geopolityczno-gospodarcza świata zdaje się ostatecznie porzucić utarty schemat "jest chujowo ale stabilnie", i  niczym szalona tancerka szkoły samby na karnawale w Rio, miota się i rzuca w szalonych piruetach. Tym bardziej cieszy i balsamicznie uspokaja gest, szczodrość i matczyne ciepło bijące z naszej KORPORACJI. By każdy z nas lżej i płynniej wcisnął się w noworoczne zawirowania i rozmaite nowe łady, osłodzono nam ten świąteczno-noworoczny okres wykwintnymi smakołykami i rozmaitymi utensyliami. Jako że nie po raz pierwszy nie staje i tysiąca słów aby opisać to co pokazuje jeden obraz, niech każdy nasyci swe oczy bogactwem smaku, aromatu i koloru jakim nas obdarowano. Nie dalej jak kilka postów niżej apelowano, aby już pofolgować nadmiernemu bogactwu, a tu taka odpowiedź! Zaiste, miód do smarowania już jest, zostaje jeszcze tylko ptasie mleko i ambrozja - ale tego moglibyśmy już nie wytrzymać ...





wtorek, 4 stycznia 2022

Entropia układu rośnie

    Bez mała 7 lat temu po raz ostatni na tym blogu świętowaliśmy z okazji okrągłej rewizji na cztery_jeden_iks w svnie. Była to rewizja trzysta tysięcy ( liczebnie: 300 000 ) co wydawało się wartością wówczas nominalnie tak potężną - że  stawiającą nas het! ponad krzaki, sadzonki i wszelakie runo leśne wraz z ambonami myśliwskimi. 

    Czas leci nieubłaganie.  Ziemia wykonała 7 obrotów wokół słońca, zmiany jakie dotknęły naszą firmę spowodowały wyklucie się z firmy KORPORACJI, stopa życiowa urosła, ci co odeszli zostali zastąpieni przez tych co nadeszli, to już wie każdy kto śledzi poprzednie wpisy. Zajrzyjmy więc ( z niejaką nieśmiałością godną technika radiacji zaglądającego do wnętrza kipiącego neutronami reaktora RDK ) do repozytorium i sprawdźmy jak rozwija się nasz system. Najnowsza rewizja to:

Revision: 600000

Author: riko

Date: środa, 29 grudnia 2021 10:47:50

Message:

CR-GENE-50822IS Setup Part - Provide functionality in FLW similar to define a Differential keypad per test setup

Badam

    Osiągnęliśmy podwojenie poprzedniego rekordu, sześćset tysięcy - to zaiste imponujący wynik, to lekko licząc  0.6 megaKopy!  Autor to wbrew pierwszym skojarzeniom nie pingwin z Madagaskaru ale kolega z bratniego biura w ISD. Gratulujemy ! вітаю! ( za google translatorem ) Dla kronikarskiego obowiązku zerknijmy jeszcze na poprzednie dwie okrągłe rocznice - pięćset i czterysta, również tysięcy:

Revision: 500000

Author: dkab

Date: czwartek, 10 stycznia 2019 15:56:48

Message:

500000 revision!!!

A więc ponownie gratulujemy ISD вітаю! I dalej:

Revision: 400000

Author: asch

Date: czwartek, 3 listopada 2016 16:28:56

Message:

CR-GENE-28790IS Compilation fix.

I tym razem również - вітаю!


    Cóż, śledźmy więc pilnie przez najbliższy rok numery rewizji i polujmy na siedemsettysięczną okrągłą pełną rewizję - niech puchar wróci tym razem do genemacierzy ! Do klawiatur ! ⌨⌨⌨

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Przesyt parówkami i kudosem

 

    Wszyscy doskonale widzimy cywilizacyjny rozwój i ekonomiczny progres rozgrywający się dookoła nas. Rośnie dosłownie wszystko - od stopy życiowej do stopy procentowej. Gospodarka kipi i gwiżdże, branża medyczna przeżywa swoisty mezozoik, ba! nawet firmy krzaki pisane patykiem po piasku pączkują mimo zimowej aury. Więc i nasza Korporacja staje się beneficjentem tegoż splendoru, suto rozpieszczając swych wiernych  kontraktorów dzięki wspaniałym wynikom implementacyjno-finansowym. Było już wakacyjne "distribute money", teraz więc pora na grudniowe, mikołajkowe i  pachnące korzeniami oraz cynamonem świętowanie. 

    Co prawda uroczysta soft-wigilia jednak poległa pod pandemicznym ( sic! ) naporem, ale udało się zorganizować królewskie soft-uczty zespołowe oraz rozdać podarki od samego ( dla wierzących Świętego dla niewierzących Santa ) Mikołaja. Nie szło przejeść i przepić tego potężnie zastawionego pizzą i mięsiwami stołu. Ruch na rynku zablokowano, kucharze pocili się nad kotłami, barmani żonglowali szkłem a kelnerki tworzyły żywy łańcuch tac - i każdy mógł poczuć jak się bawi Korporacja. Ledwo wytoczywszy się na nogach, po odespaniu i przetrawieniu oraz obowiązkowej filiżance dziurawca z miętą na drugi dzień, można było ochoczo zająć się rozpakowywaniem podarków, czyli wspaniałej makiety "Soft-Ślimaka" wraz z otoczeniem - do samodzielnego złożenia, która zdobi zapewne już niejedno biurko, ocieplając i dodając otuchy podczas jakże mrocznej, ponurej i przygnębiającej  domowej pracy zdalnej. 

    Patrząc na to wszystko z dalekiej orbity dystansu, widzimy że nie sposób już przyjąć i przetrawić  więcej! Zróbmy więc sobie przerwę od dobrobytu, bo mam wrażenie że jeszcze chwila i  Playstation dostaniemy żeby grać w Ponga na pieniądze !  Pora brać się do jeszcze solidniejszej pracy aby w przyszłym roku zadziwić benefitami już nie lokalne krzaczki, ale samą Krzemową Dolinę ! Do dzieła !!!

 

poniedziałek, 25 października 2021

Życie po życiu czyli byli kontraktorzy

Kontynuujemy nasz cykl rozmów z Kontraktorami. Tym razem zarówno gość inny niż zwykle jak i atmosfera spotkania nietypowa. Półmrok, przysłonięte kotary, a mimo to nasz rozmówca nosi ciemne okulary i zasłaniającą twarz czapkę. Zgodził udzielić wywiadu pod warunkiem że nie ujawnimy jego tożsamości. Przed nami T jeden z tych którzy ulegli podszeptom z krzaków i zostawili Korporację.

Redaktor: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda SoftSystem?

To było na ostatnim roku studiów. Postanowiłem skończyć z radosnym nicnierobieniem i zacząć zarabiać na życie. Zdziwiony dowiedziałem się że w Rzeszowie funkcjonuje firma o której nigdy wcześniej nie słyszałem, a która zatrudnia setkę programistów z okładem. Stwierdziłem to coś w sam raz dla mnie. Podanie, CVka, telefon z ustaleniem terminu egzaminu ...i pierwsza niespodzianka. Na kanapie w recepcji spotykam pół swojej grupy ze studiów. A myślałem że byłem oryginalny...
Egzamin - jakiś kosmos - ślimak w tablicy?! To prawie jak nieważkie pyłki i równania różniczkowe na wykładach z algebry.
Jeszcze tego samego dnia wyniki i oczekiwanie na Dziedzica. Jako że musiał doglądać biznesu oczekiwanie trochę się przeciągnęło. Głodni i zmęczeni zaczęliśmy rozważać pomysł zjedzenia sztucznego kwiatka z poczekalni. Do dziś pamiętam minę recepcjonistki która starała się nas nie słuchać.
Później już było z górki: spotkanie z Dziedzicem, porozmawialiśmy o samochodach na parkingu i perspektywach rozwoju. Przedstawił wartość wypłaty - w porównaniu z 0,00PLN które zarabiałem do tej pory kwota była olśniewająca.
Uścisnęliśmy sobie ręce i ze studenta-nieroba przekształciłem się w poważną firmę informatyczną.

Redaktor: Jak wyglądały początki? 

No cóż pierwszego dnia ktoś wpadł do naszej sali i zaprosił na tort i szampana. W pierwszej chwili myślałem że tak witają wszystkich nowych kontraktorów, ale wkrótce okazało się że to z okazji jakiegoś ślubu - w sumie szkoda - to byłaby sympatyczna tradycja.
Drugiego dnia zostałem zbesztany że mam słabą roczną średnią commitów i zagrożono że jak jej nie poprawię zabiorą mi dostęp do repo. W mojej obronie stanął sam Arus. "Daj mu się jeszcze wykazać" powiedział. No i wykazywałem się. Przez najbliższe lata Arus nie raz pożałował tego przypływu dobroduszności.
Trzeci dzień zostałem świadkiem rozmowy telefonicznej z Fatherem "Kiedy jakąś wojnę wygracie? W Iraku baty dostajecie"
Jak widać poziom abstrakcji rósł wykładniczo, i co zaskakujące to wszystko zamiast coraz dziwniejsze wydawało mi się coraz bardziej normalne.

Redaktor: Czy było ciężko?

Na początku zdecydowanie. Człowiek po studiach ledwie wiedział z której strony linijki się średnik stawia, a tutaj stawał przed brołserami, stejtmentami i łerkszitami pełnymi rowków. Mogło to przytłoczyć i przytłaczało.
Moment gdy po oddaniu kodu dostawałeś wiadomość żeby stawić przed obliczem trójki BDT podnosił ciśnienie. W najlepszym przypadku oznaczał że zrobiłeś coś głupio, w najgorszym że zepsułeś pół systemu.
Ale później zatrudniono następną osobę i mogłem zgrywać fachowca. "Popatrz - znam się, pracuje miesiąc dłużej..."
Chwila następna i okazało się że jestem taki doświadczony że mogę zacząć robić review. Emocje jakie ten proces wyzwalał nie raz opisywano na stronach tego periodyka.
Później już zleciało. Osoby się zwalniały i zatrudniały na przemian, a ja jako ten leśny dziadek mogłem narzekać na młodzież która nie potrafi nic porządnie zakodować.

Redaktor: Jakbyś w takim razie porównał programowanie w Korpo i krzakach

To dwa zupełnie różne światy. W Korpo mkniesz siłą bezwładności po torach wytyczonych przez Architektów ku celom wyznaczonym przez Dyrekcję. Krzaki to romantyczne kicanie po łące. Jednego dnia programujesz roboty w pythonie, a następnego piszesz makra w visual basicu.

Redaktor: Krzaki nieraz kuszą benefitami i rozrywkami. Słyszeliśmy plotki od uciekinierów...

Rzeczywistość nie jest tak różowa. Z początku jest to emocjonująca rozrywka, później ciężki obowiązek. Kciuki mam wykrzywione od pada, słuch uszkodzony od stukotu piłkarzyków. Trzeba nadążać za modą żeby utrzymać się na topie. Czytałem że w przyszłym roku będzie modne singapurskie paczinko więc zamówiłem maszynę przez AliExpress, żeby móc trenować i mieć przewagę nad resztą.

Redaktor: To chyba jednak przesada...

Ani trochę. To ciągła walka by utrzymać status i porozumieć się z młodszymi programistami. Zafarbowałem włosy żeby się nie wyróżniać na Stand-Upach, co rano robię też przegląd Tik-Toka żeby rorzumieć o czym toczą się rozmowy. Na szczęście używam aplikacji "Moja - nawijka" która na podpowiada mi tematy do rozmowy (z wymową!) i tłumaczy odpowiedzi na polski. Wcześniej było ciężko.

Redaktor: Do jakiej firmy warto złożyć podanie i dlaczego jest to SoftSystem?

Po prostu musisz sobie zadać pytanie czy chcesz być części podziemnego strumyka czy górotworu. Firma górotwór jest tylko jedna.

środa, 25 sierpnia 2021

Od praktykanta do Kontraktora czyli jak wygrać życie.

 

    Zaczynamy nowy cykl, mający przybliżyć archetypy i postacie które spotykamy w naszej Korporacji oraz pokazać przez rybie oko kamery i optykę nowych czasów ludzkie sprawy i historie. Oto wywiad z panem - nazwijmy go X,  typowym Kontraktorem naszej Korporacji, człowiekiem spełnienia i sukcesu dzięki karierze w naszej firmie.

fantazyjny_milton: Opowiedz nam jak to się stało, że dołączyłeś do SoftSystem?

   Pewnego pięknego wiosennego dnia, jeszcze podczas studiów na polibudzie na 3 roku, gdzieś pomiędzy kolejną imprezą, meczem w CS-a a wykładem z ... czegoś tam, zapisaliśmy się na praktyki organizowane przez firmę dla studentów PRZ.    Spędziliśmy intrygujący, upalny, wakacyjny miesiąc w trzysta a, próbując zrozumieć tajniki interfejsu HIS i przesyłanych nim mesydży, tworząc do nich edytor w - takie to były czasy - C++, MFC, Win32Api używając legendarnego VS 6. Do dziś pamiętam niesamowitego porannego kaca, smak kanapek odgrzewanych w mikrofali, aromat firmowej kawy zgrzytającej fusami w zębach i błogosławieństwo posiadania klimatyzacji. A także niesamowitą ciszę i ład w firmowym budynku, co kompletnie kontrastowało z anarchistyczną  atmosferą akademika. 

    W wakacje przed ostatnim, 5 rokiem studiów spotkałem na dworcu PKP w Rzeszowie kolegę z którym byłem na praktykach, który rzucił news: "Pracuję w SoftSystemie w Farmacji !" Zachęcił do spróbowania swych sił kreśląc wizję złotej góry z diamentami i posypką , złożyliśmy więc większą grupą CV u pani Basi. Minęło kilka jesiennych miesięcy i ... telefon. Zapraszamy na egzamin ! 

    Doskonale pamiętam nerwową atmosferę porównywalną z egzaminem z Analizy Matematycznej i słynne zadanie z wypełnieniem tablicy w "ślimaka". Gdy emocje już opadły  - jak ten słynny kurz w piosence Perfectu - ogłoszono wyniki egzaminu i zaproszono najlepszą grupkę na rozmowę kwalifikacyjną. Siedzimy więc na recepcji, czekając na swoją kolej i udając porządnych młodych ludzi z ambicjami - aż w końcu zapraszają mnie! Wchodzę do sali , tam siedzą ( wówczas nieznani ) Pwol, Skrobi i Gsowa i mówią do mnie: "Zapraszamy na statek - służbowo!" I śmiech ! No to musiało być z górki. 

    Z około 10 osób - potrzebowano 3 do Farmacji. Ale potrzebna była jeszcze jedna osoba do enigmatycznego zespołu testowania automatycznego. "Pisze się takie skrypty w czymś podobnym do javascriptu, bardzo proste, dasz sobie radę"Skrobi przedstawił ofertę nie do odrzucenia, czy ktoś był przeciw? Nie widziałem. Klamka zapadła, cyrograf podpisany, krew upuszczona a fajka pokoju zakopana razem z toporem.

    I tak skończyło się piękne studenckie nic-nierobienie i zostałem Kontraktorem, przez duże Ka bo po polsku, jednocześnie wkraczając w dorosłość w iście kapitalistycznym stylu - zakładając działalność gospodarczą.

Mów mi Rockefeller !  

    Dziedzic uścisnął dłoń i snuł wizję zmniejszania vatu przez korzystne inwestycje uposażenia, pani Basia zasypała papierologią, urząd miasta, zus, gus i skarbówka wgniotły w ziemię biurokracją. Ale stało się - ogoliłem się, okąpałem, odziałem w czyste przyodziewki, wkroczyłem drżąco do sali trzysta i usiadłem przed monitorem. 

f_m: Studiowałeś Informatykę. Co Ci się spodobało w testowaniu? Dlaczego wybrałeś taką ścieżkę kariery?

    Czysty przypadek, równie dobrze mogłem jak spora część kolegów i koleżanek którzy egzaminowali się później , trafić do Genetyki. Albo do Instrumentów obecnie DMI. Albo do Patologii. Albo do każdej innej firmy która wówczas zajmowała się branżą IT. O testowaniu nie miałem generalnie zielonego pojęcia. Ani o skryptach do pisania testów automatycznych. Byłem zielony niczym preria po wiosennym deszczu i równie niezmiernie pusty.  

f_m: Swoją przygodę z naszą firmą rozpocząłeś na stanowisku Programisty Testów Automatycznych. Jak później wyglądała ścieżka Twojej kariery w firmie?

    Spędziłem niezapomniane lata w AT, poznając Radiologię, Farmację i Genetykę od tej ładniejszej funkcjonalnej strony, poznawałem też metodyki i tajniki kodowania testcasów automatycznych, scenariuszy unit testowych,  współpracy firmowej,  szlifowałem angielski na niezapomnianych lekcjach i ogarniałem  się w organizacji pracy. Z czasem na znaczeniu zaczęła zyskiwać Genetyka, która dojrzewała do tego żeby iść w końcu "lajw". I nagle ogłoszono odgórny pobór na programistów do Genetyki. Niczym branka do carskiego wojska sprawdzono uzębienie, czy nie głuchy i nie przygłup i zakomenderowano - na górę ! do Genetyki i do Faraona ! Marsz ! 

    I tak wraz z częścią zespołu AT a także Farmacji, zanurzyliśmy się w prawdziwym Rowie Mariańskim czyli programowaniu poważnego systemu w nowej technologii, a C# i Java to wówczas było prawdziwe novum. Ze spraw typowo służbowych, zajmowałem się łataniem bugów w Genetyce przy okazji wprowadzając nowe - czyli tym co robili praktycznie wszyscy dookoła, notorycznie narzekając "kto to tak zj****ł".   

f_m: Czym dokładnie zajmujesz się obecnie na swoim stanowisku? Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

    Nadal zajmuję się łataniem bugów w Genetyce przy okazji wprowadzając nowe. Przez te wszystkie lata nic się nie zmieniło. Dzień zaczynam od kubka aromatycznej, porannej kawy z pianką w kształcie dolara, po czym rzucam się w wir niesamowitych i atrakcyjnych wyzwań przygotowanych przez klienta który nie tyle chce co wręcz łaknie iść "lajw" z naszym systemem. Z marszu kompiluję 4.1.x, rzutem oka ogarniam spisane dobrym językiem wymagania funkcjonalne,  gibkim ruchem palca poprawiam tego małego ifa który źle działa, podziwiając piękny, standaryzowany, samokomentujący się kod, wytestowany tak że nikt nie wie skąd ten zepsuty mały if. Procesuję  wszystko zgodnie z procedurami i wesoło dokumentuję swą pracę.  Po czym syty sukcesu wracam  do inwestowania uposażenia na giełdzie surowców, tudzież innych kokosów.  

f_m: Co sprawia Ci największą satysfakcję w pracy?

    Moment w którym po skompilowaniu 4.1.x podnosi się środowisko w weblogicu, i eclipse wpina się debugiem zatrzymując na trafnie ustawionym breakpoincie, to prawdziwa ekstaza nerwowa. Młodszych Kontraktorów, nieprzywykłych do takich bodźców może to skołować to tego stopnia że w panice potrafią zbiec w krzaki.

f_m: Jakie są Twoje zainteresowania poza pracą?

Nie rozumiem, co to znaczy "poza pracą" ? Chodzi o sen ?

f_m: Jak wyobrażasz sobie dalszą karierę w naszej firmie?

Sky is the limit ! 

f_m: Dlaczego poleciłbyś pracę w SoftSystem? 

    Byłem świadkiem wielkiego upadku Dżenzajma, podziału czyli schizmy na Majo, Jumisia i Odersy, odejścia Faraona, posadzenia ziemniaka w doniczce, cięcia biurka na pół i cieknącego sufitu. Widziałem od środka piwnice Dziedzica pełne słoików marynowanych maślaków, inwestygowałem taski gdy "baba leżała i czekała na stole operacyjnym", biesiadowałem w SPA i plażowałem na Florydzie. Pytałem co masz w bułce, odbierałem podwyżki słysząc przyjacielskie - "Tylko cyt!", tkwiłem resztką sił o 3 nad ranem przy komputerze pisząc "Investigation in progress" i jadałem softbułki. 

Wszystko to odejdzie w niepamięć jak łzy na deszczu. 

I każdemu kto chciałby przeżyć choć cząstkę takiej historii, polecam ! Reszta niech idzie w krzaki. 

f_m: Dziękuję za wywiad. 

Wzajemnie. I zapraszam do złożenia CV ! Nie warto przegapić takiej okazji.



środa, 30 czerwca 2021

Iga

    

    Skoro uczeni mawiają że nie wchodzi się dwa razy do tego samego bloga, to wejście trzy razy już nie łamie tezy i niczemu nie szkodzi. A okazja jest wielkiej, symbolicznej wagi. 

    Nie da się policzyć ile osób odeszło przez te 6 lat. Każda z nich była ważna, wnosiła coś do całokształtu naszej wtedy  jeszcze firmy, obecnie KORPORACJI. Osoby znane, lubiane, bez których już jak bez ręki, osoby z firmą i w firmie kojarzone. Ale zgódźmy się - pożegnanie  jakie  przeczytaliśmy dzisiaj jest symbolem zmiany i ostatecznego końca 'la belle epoque'. Upadek Konstantynopola, odkrycie Ameryki, Wielka Rewolucja Francuska, rozbicie atomu. Wiele jest takich momentów, a dziś jesteśmy świadkami takiegoż na naszym KORPORACYJNYM polu. 

    Iga. Czy trzeba dużo pisać ? Myślisz SoftSystem -  widzisz panią Basię, Wallego i Igę. Każdy kto przepracował co najmniej dziesięć lat ma taki obraz w pamięci. Osoba która w każdej sytuacji - nawet najbardziej absurdalnej - dodawała animuszu uśmiechem i żartem. Kobieta pracująca która żadnej pracy się nie bała -  kto pamięta słynne co kwartalne akcje liczenia biurek i Igę z kajetem wchodzącą do sali ? Pilotowała wyjazdy biłanów  organizując wyprawki, pilnowała telefonów supportowych, zajmowała się marketingiem i była twarzą firmy. To o niej śpiewał Rosiewicz w słynnym tekście "Za jeden uśmiech oddałbym Chicago, Paryż, Krym!". 

    Niestety - czas płynie nieubłaganie. Wiele osób odeszło, wiele odchodzi a zapewne jeszcze wiele odejdzie gdzieś w tak zwane złośliwie - "krzaki". Ale nasza KORPORACJA spokojnie uzupełni braki, niczym biały karzeł grawitując i przyciągając kosmiczny pył. I pędzimy  nadal przed siebie - ku nowemu ! 


poniedziałek, 28 czerwca 2021

Tempus fugit

 

    Uczeni mawiają, że nie wchodzi się dwa razy do tego samego bloga. I pewnie mają rację, ale też inni uczeni mawiają że rocznice należy celebrować. Pogódźmy więc te dwie tezy i niech powstanie synteza antytezy. 

    To już prawie 6 lat od ostatniego wpisu. Dużo i niedużo, niech każdy przejrzy się w lustrze, rozejrzy dookoła i sam oceni jaki to wycinek czasu. A następnie niech wybierze się do firmy i... właśnie, wyobraźmy sobie że powróciliśmy z dalekiego "hałaństwa" po 6 latach, z Antarktydy czy też innego San Escobar, gdzie siedzieliśmy odcięci od środków komunikacji kompilując w FORTRANIE na Apple II nowe workshety.

    Wysiadamy z legendarnej "szesnastki" na przystanku na Leszka Czarnego, spoglądamy na budynek ( tu już ogarnia nas palpitacja bo są dwa! a nie ma legendarnego kortu gdzie szlifowały się talenty godne Igi Świątek ) i wchodzimy do środka przez stare wejście - jedyne jakie znamy. A tu zmieniło się wszystko, wystrój wnętrza, ludzie i atmosfera. Nie ma już pani Basi w słynnym akwarium, monitorującej surowo ale matczynie sprawy administracyjne. Recepcja jest godna korporacyjnego hotelu, łazienki w TVN Style stylu, lanczrumy piękne jak katalog z IKEI. Największy szok z pewnością spotka go na pierwszym piętrze - nie ma już słynnego gabientu Wallego, teraz urzęduje tam administracja a jedynie portret "ku pamięci" przypomina o stracie. Nowy instytut przytłacza stary budyneczek, przesłania go swoim postępem i nowością, pokazując dobitnie jego ubiegłowieczność i małofirmowość. Jeśli pospacerujemy, odnajdziemy sporo znanych twarzy, jednak widać jak na dłoni zmianę pokoleniową oraz to że ubywa osób które jednoznacznie się z firmą kojarzyły będąc niejako jej symbolami. 

    Siądźmy więc do komputera i zalogujmy się. Niby genetyka ta sama, ale szybko utoniemy w gąszczu nowych technologii. Zmieniła się java, wl, .net, vstudio, projekt sporo przytył, są nowe produkty (szybko dojdziemy do wniosku że blog powinien nazywać się ctghlamolflwdxpbiognm.*), katalogi, frameworki, pojawiły się najlepsze cuda i wianki z technologicznego cyberkotła. Produkty rozrosły się też funkcjonalnie, stojąc w cuglach z najnowszymi trendami laboratoryjnymi i naukowymi, a i rozmaitym pandemiom się nie kłaniamy tylko ładujemy batchowo te wellki w instrument na akcji PCR dla testu COVID. 

    Nowy intranet z pewnością rozpali policzki od ekscytacji, liczba procedur administracyjnych i produkcyjnych spowoduje skok ciśnienia, krótki spacer po nowym budynku wzbudzi emocje godne wizyty w Kaplicy Sykstyńskiej a rzut oka na liczbę i lokalizację klientów genetyki da upust emocjom,  bo przecież już nie jesteśmy po prostu FIRMĄ - jesteśmy już globalną, certyfikowaną na rozmaite etykietki KORPORACJĄ branży IT i to z kontekstem naukowym ! A co za tym idzie - zmieniła się też organizacja  i kultura pracy, a uposażenia skoczyły i to w górę, co każdy zapewne odczuwa co miesiąc patrząc na swoje konto. 

    Zazwyczaj każdy z nas wraca do dawnych czasów z sentymentem, bo kiedyś to "wszystko było lepiej a teraz..." mawia się przy każdej okazji. Myślę jednak że ta wyprawa w przyszłość pokazała że wyszliśmy na zmianach na dobre, stojąc niczym kolos z Rodos dumnie nad sztormami wyzwań i trzęsieniami potrzeb branży medycznej IT w XXI wieku, a porzucenie ciasnej skorupy drobnofirmowej małostkowości było korzystne. 


ps.

Tylko malutka deserowa łyżeczka dziegciu w tej kadzi miodu - 4.1.x się wciąż nie kompiluje.

 Ale to chyba jest ten constans który łączy nas z przeszłością, cytując klasyka W. Młynarskiego w piosence "W Polskę idziemy" :

"Jakby nam kiedyś tego zabrakło,
Nie... nie zabraknie..."


;)




środa, 22 lipca 2015

Signum Temporis

  Czas leci nieubłaganie. Internetowe blogi zeszły do poziomu niszowego, są dobre dla modnych córek premiera albo nerdów piszących o kucykach. Ewentualnie dla programistów pasjonujących się jakimiś dziwacznymi językami programowania, nie mającego większego przełożenia na warunki produkcyjne ... Od paru ładnych już lat panuje nowa technologia, zwana "TwarzoKsiążką". Teraz tam cały świat, począwszy od przeciętnego psa podwórkowego po koronowane głowy Europy, publikuje swoje złote myśli, zainteresowania, prezentuje swoje życie, opisuje przygody jakie go spotkały, i tak dalej i tak dalej ... W końcu i nasza korporacja w swym statecznym i majestatycznym pędzie przez świat IT dostrzegła stabilność i popularność tejże technologii. Oto owoc:


   Tak więc niech tam teraz toczy się życie softkontraktorów - lajkujmy, wpisujmy komentarze i żyjmy życiem firmy w prawdziwej, nowoczesnej amerykańskiej cyberprzestrzeni! 



A blog ... cóż ...  niech pozostanie taką oldskulową retro-zabawką w hipsterskim stylu ;)